Rafineria ropy naftowej w Sowlinach pierwotnie miała powstać w Nowym Sączu, jednakże plany budowy potężnego zakładu przetwórczego ropy nie doszły do skutku ze względu na opór rajców miejskich, którzy nie wyrazili zgody na budowę obawiając się, że nowo powstały zakład zanieczyści miejskie powietrze.
Powstanie rafinerii ropy naftowej w Sowlinach, było możliwe dzięki wybudowaniu w 1884 r. kolei Transwersalnej, a zwłaszcza dzięki połączeniem z Borysławsko - Drohobyckim zagłębiem naftowym. Kolej bezpośrednio umożliwiła zrealizowanie konceptu sprowadzania ropy. W regionie Ziemi Limanowskiej znajdowano pokłady ropy, lecz ich rozproszenie uniemożliwiało masowe wydobycie. Próbne odwierty wykonywano w Starej Wsi, Skrzydlnej, Dobrej, a największe odnalezione złoża ropy na terenie dzisiejszego Powiatu Limanowskiego zostały odnalezione w Pisarzowej i na Kaninie. Inż. Józef Florian pisał o złożach na Kaninie „ropa, była tam dobra, lecz było jej mało” przywożono ją raz w tygodniu do rafinerii w specjalnych kutych beczkach.
Francuski dyrektor Poupard miał dwie córki, które jazdy konnej uczył limanowski Żyd Steinner. Jedna z córek poważnie zachorowała na tyfus plamisty, ponieważ w hotelu w Krakowie ukąsiła ją wesz. Choroba okazała się śmiertelna, dziewczynka początkowo pochowana była w kaplicy na limanowskim cmentarzu potem jednak przewieziono ją do Francji, a na pamiątkę pobytu w Limanowej w kaplicy cmentarnej po prawej stronie ołtarza pozostała uroczysta rzeźba – podobizna tej dziewczynki, ujęta w pozycji siedzącej z bukietem kwiatów na kolanach a obok niej umieszczono na tablicy napis: "w tej kaplicy spoczywa od dnia 28.12.1923 r. do dnia 15.02.1924 zwłoki śp. Genowefy Poupard, córki dyrektora Rafinerii nafty, zmarłej dnia 25.12.1923 r. prosi o westchnienie do Boga"
Wokół rafinerii ropy naftowej w Sowlinach powstała tzw. Kolonia, która była dużym osiągnięciem ówczesnej urbanizacji (wcześniej takich osiedli robotniczych wzorem dużych metropolii w regionie Limanowej nie było). Kompleks osiedli robotniczych wyposażonych w kanalizację i elektryczność sprawił, że pracownicy rafinerii żyli w bardzo dobrych warunkach, których wcześniej praktycznie nie było i nie mogły się równać z poziomem życia okolicznych chłopów. Awans społeczny poprzez zatrudnienie w rafinerii skutkował migracją okolicznej ludności do Sowlin, co spowodowało prężny rozwój zakładu, a także powiększenie się Sowlin, które swoją nowością i wprowadzeniem najnowszych rozwiązań technologicznych przyćmiewały limanowskich mieszczan.
Ulokowanie w Sowlinach francuskiego kapitału spowodowało rozwój kulturalny wzorem nowinek pojawiających się w zachodniej Europie. Przy rafinerii powstało kino „Marzenie”, w którym do odtwarzanych filmów niemych dźwięk dogrywała orkiestra Echo Podhala oraz orkiestra smyczkowa „Idienta”. Pracownicy po pracy mogli skorzystać z wybudowanego dla kadry kierowniczej kasyna, w którym zawiązała się amatorska grupa teatralna „Odrodzenie”. Po pracy można, było także rozwijać kulturę fizyczną na korcie tenisowym, odkrytym basenie, kąpielisku na rzece Sowlina, kręgielni oraz boisku, na którym grano w koszykówkę, siatkówkę i piłkę nożną. W późniejszym okresie pracownicy rafinerii zaczęli także zrzeszać się w grupy zainteresowań np. klub motocyklowy.
Powstające rezydencję wraz z kolonią zbiegały się z dwoma wcielanymi w zachodniej Europie koncepcjami urbanistycznymi XIX w. założeniem miasta ogrodu oraz założeniem miasta reprezentacyjnego, dlatego wokół osiedli robotniczych i ważniejszych obiektów powstały ogrody stanowiące przerywnik w industrialnym otoczeniu zakładu. Większe pozostawione pasy zieleni pomiędzy terenem produkcji, a osiedlami pracowniczymi z drzewkami oraz rabatami kwiatami nazwano później plantami, a pomniejsze pasy stopniowo zaczęły zanikać. Zdecydowanie reprezentacyjniej wyglądały wille wokół, których postanowiono dodać egzotyki i sprowadzić agawy rośliny, które wówczas uważano za kwiaty bardzo egzotyczne (sprowadzane z Meksyku) oraz szlachetne (roślina w ciągu swojego życia wydaje jeden kwiat i obumiera). W późniejszym okresie po założeniu spółdzielni „Jedność” w ramach, której prowadzono sklep „Konsum” powstały także ogrody warzywne.
Symbolem funkcjonowania dużego zakładu pracy, czy fabryki XX w., były kominy. Na terenie rafinerii wybudowano trzy ceglane liczące 20 metrów kominy, które swoim usytuowaniem stały się nieodłącznym elementem Sowlin, było je widać było zdaleka przez każdego zmierzającego do rafinerii, czy też miasta od strony Łososiny Górnej. W późniejszym okresie, kiedy zakład zaczął popadać w ruinę podjęto decyzję o wyburzenie kominów. Dwa pierwsze wyburzono w 1968 r., a następnie ostatni w 1997 r.. Mieszkańcy Sowlin pamiętają jeszcze moment wysadzenia komina, który utkwił im w pamięci jako symboliczny upadek kończący historie galicyjskiej gorączki czarnego złota.
Jedną z najciekawszych osób powiązanych z rafinerią, jest polski inż. Józef Florian, który jako wieloletni pracownik związał się z zakładem praktycznie od początku, jego funkcjonowanie w wolnej Polsce do przeobrażenia w powojennych latach w CPN. Józef Florian zaczynał jako pracownik rafinerii, następnie został awansowany do kadry kierowniczej, a w późniejszych latach kiedy zakład zaczynał popadać w problemy finansowe został mianowany kierownikiem zakładu. Jako inżynier i pracownik laboratorium chemicznego opracował dwa patenty: jeden poświęcony ulepszeniu procesu rektyfikacji ropy, przez co uzyskiwano asfalt i oleje lepszej jakości oraz drugi związany z usuwaniem zanieczyszczeń powstałych przez rozlanie produktów ropopochodnych (głównie skażonych gruntów). Ze względu na wykształcenie, pozycję i dbanie o dobro zakładu, był poważany przez lokalną ludność, co skutkowało objęciem przez niego licznych stanowisk społecznych i samorządowych.
Powstanie rafinerii zbiegło się w czasie z inicjatywą budowy nowej świątyni w Limanowej. Do rozbiórki drewnianej świątyni przystąpiono w 1909 r., a w 1911 r. rozpoczęto budowę nowego większego, a co najważniejsze murowanego kościoła. Zebrane fundusze z podatku nałożonego na okoliczne miejscowości należące do dekanatu limanowskiego wystarczały na prężne ruszenie budowy, lecz wraz z zakupami kolejnych materiałów budowalnych w twardej walucie rosnący koszt budowy wymógł na ówczesnym proboszczu ks. Kazimierzu Łazarskim potrzebę szukania nowych źródeł finansowania. Budowy nowej świątyni nie wstrzymano, a limanowski proboszcz wiedział, że chłopi z okolicznych miejscowości nie mają dużo funduszy, dlatego rozpoczął kwestować i prosić o wsparcie robotników rafinerii oraz zwrócił się do zarządu zakładu, co okazało się kluczowe w dalszej budowie. Wsparcie udzielone przez pracowników rafinerii, którzy na początku pomagali w formie robocizny przy rozbiórce, a następnie wpłacając sumy w czasie kwest pozwoliło utrzymać tępo prac. W 1918 ukończono budowę, a 6 października 1921 dokonano konsekracji kościoła. Pracownicy wsparli także stopniowe uposażanie limanowskiej świątyni i ufundowali witraż patrona miasta św. Walentego, który zachował się do czasów współczesnych i można go zobaczyć w przy wejściu w prawej nawie kościoła.
Rafineria w Sowlinach słynęła, także tym że w trakcie ciężkich czasów wojny zaopatrywała region Limanowej w ciężko dostępną w innych miejscach naftę. Butelki, w których ją sprzedawano produkowano na początku na terenie Czech. W późniejszym okresie butelki z napisem „Petroleum Licht und Kraft Gesellschaft Limanowa” zostały zastąpione przez butelki z napisem „Limanowa”, a w okresie II wojny światowej okupant wprowadził butelki z napisem „Karpaty” od okupacyjnej spółki „Karpathen ÖL”. Produkty ropopochodne produkowane w rafinerii w głównej mierze zaspokajały potrzeby rynku krajowego jednakże konkurencyjne ceny produktów sprawiały, że były także eksportowane zagranicę do: Anglii, Austrii, Belgii, Czechosłowacji, Danii, Francji, Holandii, Łotwy, Maroka, Rosji, Rumunii, Szwajcarii, Szwecji, Turcji i Włoch. Najchętniej kupowanym produktem okazały się produkowane w zakładzie świece parafinowe, a także asfalt wykorzystywany w procesie produkcji gumoleum przez niemieckich potentatów.
Teren zakupiony od rodziny Jońców stał się boiskiem zastępczym podczas modernizacji boiska na stadion Klubu Sportowego „Limanovia” w latach 1960–1966. Plac ten był wcześniej pastwiskiem „Pod Tartakiem”, które w XIX wieku stanowiło główne miejsce przeróbki drewna z okolic miasta. Inicjatywa budowy nowego stadionu pojawiła się w 1958 roku, kiedy odbyły się wybory na prezesa Limanowskiego Klubu Sportowego. Funkcję tę objął Roman Szumilas, pracownik Podhalańskiej Spółdzielni Owocarsko-Pszczelarskiej, który wysunął pomysł modernizacji istniejącego boiska. Zakupiony teren pełnił funkcję boiska zastępczego dla klubu. W 1976 roku wybudowano nowy budynek Szpitala Powiatowego w Limanowej, a teren dawnego boiska zaczęto nazywać „Pod Szpitalem”. W 2025 r. teren boiska przekształcono na kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy.
Zawód maziarza powstał w związku ze zbieraniem i wykorzystywaniem naturalnie wydobywającej się ropy naftowej. Zanim rozwinął się współczesny przemysł naftowy, maziarze zbierali „mazie” z tzw. kipiączek. Wykorzystywano je m.in. do smarowania skrzypiących osi wozów, a także zawiasów i innych ruchomych elementów wymagających naoliwienia. Stąd wywodzi się nazwa tego zawodu, który w późniejszym okresie przypominał nieco zawód kołodzieja. Najbardziej znanymi, byli maziarze z Łosia. W rejestrze z 1934 roku odnotowano 335 wozów maziarskich na ternie II RP.
Historia przybycia Róży Pik do Limanowej jest niezwykle ciekawa. Była ona wnuczką siostry Ignacego Łukasiewicza (Emilii Łukasiewicz), a jej ojciec przez wiele lat pełnił funkcję radnego miejskiego i powiatowego w Krośnie, a następnie został burmistrzem tego miasta. Wraz z żoną miał ośmioro dzieci. Po jego śmierci sytuacja materialna rodziny diametralnie się pogorszyła, dlatego Róża Pik została wysłana przez matkę do majątku rodziny swojej kuzynki w Limanowej. Na miejscu zajmowała się dworskimi ogrodami, a po wojnie opiekowała się również ostatnim właścicielem limanowskiego dworu Zygmuntem Marsem.
Zabudowania limanowskiego dworu na przestrzeni lat uległy diametralnym zmianom. Dawne zabudowania gospodarskie, rabaty kwiatowe oraz grządki warzywne zostały zastąpione zabudową z okresu PRL-u oraz Parkiem Miejskim. Jednym z ciekawszych miejsc była „Ogrodnikówka”, rozebrana w latach 90. XX wieku. W swoim pamiętniku dworską ogrodniczkę wspominał słynny geograf Eugeniusz Romer: “(…) Kram był jak i Pan nieliczny tego niedawno jeszcze pańskiego dworu, ale to, co zostało, to stara, wdzięczna, przywiązana i pierwszorzędna służba. Na czele tego stała szafarka- administratorka, przyjaciółka domu jak członek rodziny: była to panna Róża Pikówna towarzyszka krośnieńskich moich lat dziecinnych, siostrzenica żony Ignacego Łukasiewicza, wynalazcy pól naftowych w Karpatach, siostra mojego rówieśnika Frania Pika, poety i tłumacza, piszącego pod pseudonimem „Mirandola”. Cóż to za miłe było spotkanie w Limanowej i wiele chwil ciepłych i miłych wspomnień (…).”
W miejscu przetwarzania ropy naftowej niezwykle ważne, jest bezpieczeństwo przeciwpożarowe, dlatego na terenie rafinerii ropy naftowej w Sowlinach wytyczono specjalną strażnicę do nadzorowania ternu przez rafineryjną straż pożarną, która istnieje do dnia dzisiejszego. Na terenie rafinerii rozmieszczono także około 30 tablic z napisem „Zakazuje się surowo palenia tytoniu i cygar, jako też wzniecania ognia w obrębie fabryki. Nie stosujący się do tego zakazu będą odpowiadać przed sądem karnym”.
Rafineria jako zabytek stanowi przede wszystkim dziedzictwo industrialne regionu i świadectwo intensywnego rozwoju przemysłu na tym terenie. Na terenie rafinerii funkcjonowały około 23 strefy wyposażone w różnego rodzaju maszyny i urządzenia, odpowiadające za kolejne etapy rafinacji oraz obróbki produktów ropopochodnych. Przykładową strefą świadczącą o skali i różnorodności procesów produkcyjnych, była „Świeczkarnia”, w której znajdowało się dziewięć różnych maszyn i urządzeń służących do produkcji świec. Wśród nich były m.in. maszyna do cięcia papieru, sztanca, wagi, transformatory oraz urządzenia do pakowania gotowych produktów.
Najsłynniejszą i jedną z pierwszych posiadaczek samochodu i motocykla była Klementyna Zubrzycka, która przełamywała stereotypowe postrzeganie kobiet w XIX wieku. Posiadała czeski samochód marki Tatra oraz brytyjski motocykl marki Triumph. Jako jedna z nielicznych kobiet potrafiła samodzielnie prowadzić pojazd, a także go naprawiać (1910). W późniejszym okresie sławę zyskał również autobus należący do firmy Jana Jońca i Franciszka Tomaszka, który kursował do Krakowa, a także był wykorzystywany podczas wycieczek, m.in. w Tatry (lata 30. XX wieku). W 1932 r. wydano ogłoszenie Starosty Powiatu Limanowskiego dotyczące przekazania środków transportu na rzecz wojska w okresie pokoju. W jego następstwie skonfiskowano 33 środki transportu, w tym samochody osobowe należące do inż. Józefa Floriana oraz Towarzystwa Naftowego „Limanowa”, a także motocykl z przyczepką należący do Gustawa Hartunga pracownika rafinerii. Po wojnie, ze względu na dewastację przez Niemców Limanowski CPN nie dysponował własnymi pojazdami, co podkreślał dyrektor Józef Pach miało to wymierny skutek w okresach kryzysów paliwowych. W 1956 r., z inicjatywy pasjonata motoryzacji Tadeusza Szewczyka, założono najstarszy Limanowski Klub Motocyklowy „Eskadra”, który w 2026 r. obchodzi 70-lecie swojej działalności.